14 października 2021

Mała zmiana, duży efekt - PLAKATY DESENIO

Wiecie, jak bardzo lubię zmiany. Kiedy tylko znudzi mi się jakaś dekoracja, od razu zabieram się do działania. Jesienią, kiedy dni robią się coraz krótsze i coraz więcej czasu spędzam w domu, tym bardziej odczuwam potrzebę zmian i wymoszczenia sobie przytulnego gniazdka. I nie chodzi tu tylko o wprowadzenie nowych tekstyliów. Od dłuższego czasu planowałam nieco zmienić wystrój sypialni, a konkretnie - ożywić galerię ścienną, dodać jej przestrzeni za pomocą passe-partout, ocieplić drewnem. Ramki od dawna były kupione, tyle że brakowało mi pomysłu, no i oczywiście wypełnienia ;-) Z pomocą przyszła mi marka DESENIO.

Oglądając galerie obrazów w różnych domach, można by pokusić się o stwierdzenie, że nieraz galerie ścienne są odzwierciedleniem czyjejś osobowości - w takim wypadku moja jest nieco mroczna i nieoczywista ;-) Ale tak właśnie lubię! Przechodząc do zakładki PLAKATY, spośród kategorii posortowanych tematycznie, od razu wybrałam te czarno-białe. Takie od dłuższego czasu preferuję, ponieważ łatwiej nimi żonglować i układać nowe kompozycje. I zawsze do siebie pasują. A poza tym wolę, żeby nie zdominowały kolorystycznie wnętrza - to zadanie powierzam właśnie tekstyliom. Ale na inne zakładki też zajrzałam i kusiło mnie bardzo, żeby postawić na modne ostatnio abstrakcje i line-art albo plakaty ze złotymi motywami. Podejrzewam, że też pięknie komponowałyby się z moimi wnętrzami.

Create your story - tekst zapożyczony z jednego z plakatów może posłużyć za dowód, że każdy znajdzie na stronie desenio.pl coś dla siebie i skomponuje z plakatów własną historię.

Poniżej zostawię Wam linki do poszczególnych plakatów widocznych na zdjęciach. Możecie zajrzeć również na stronę spersonalizowanej galerii z wybranymi przeze mnie plakatami wydziwianki.rudej.

Dajcie znać, jak Wam się podoba.

Dzięki uprzejmości firmy Desenio mam dla Was kod zniżkowy na zakupy - w dniach 14-27 października 2021r. na hasło: WYDZIWIANKI30 otrzymacie 30% rabatu (rabat nie obejmuje ramek i plakatów z kolekcji Handpicked/Personalizowane).

Ściskam

A.


* Post powstał we współpracy z marką Desenio






Do sypialni wybrałam plakaty:

Do salonu wybrałam plakaty:

 

Zostawiam Wam jeszcze kilka inspiracji z bogatej galerii obrazów Desenio.





 

30 stycznia 2019

Po zimowym śnie

Zacznę od tego, do czego nawiązuje tytuł posta. Na pewno do mojego bloga, który od dłuższego czasu trwał w hibernacji. Brakowało mi czasu nie tylko do jego prowadzenia, ale i do wprowadzania jakichkolwiek zmian w mieszkaniu, a już tym bardziej spektakularnych. Bo te większe, wręcz drastyczne, wymagały dodatkowo niezłego główkowania - na to też nie miałam sił. W pewnym momencie myślałam, że sobie daruję, kupię działkę i postawię dom. Niestety na skutek pewnych zawirowań musiałam odłożyć te plany. A skoro stanęło na tym, że w najbliższej przyszłości na przeprowadzkę się nie zapowiada, gruntowny remont wielkimi literami zapisał się w moim kalendarzu na ten rok. Dokładnie tak jak w tej piosence: "Czasami człowiek musi, inaczej się... udusi". I to nie tylko o to chodzi, że nie mogę już patrzeć na te płytki z motywem salcesonu... Mam za sobą trudny rok, któremu dałam energicznego kopa w tyłek na pożegnanie. Traumatyczne przeżycia zostawiły mi blizny, których się nie pozbędę, a które jednocześnie będą mi przypominać o tym, że trzeba spełniać swoje marzenia. Wziąć się w garść i działać. Per aspera ad astra - chętnie wydziergałabym sobie taki tatuaż.

Zaczęło się od wywalenia starej rogówki. Trzymając się zimowej terminologii - ruszyła lawina. Krok po kroczku zaczęłam przeobrażać mieszkanie i zmieniać je na takie, jakie sobie już dawno zwizualizowałam w mojej głowie. A potem zaczęłam robić tablice inspiracji. Nowa kanapa, dywan i biblioteczka popchnęły mnie do dalszego działania. Są wielkie plany, wielkie obawy i... wielka radość. Od dawna nic tak mnie nie cieszyło!

Powiem Wam jeszcze kilka słów na temat biblioteczki. Jak widać - wybrałam regał z Ikei. Miał być regał sosnowy, został już nawet zamówiony i czekałam na niego z niecierpliwością. Kiedy jednak przyjechał, rozczarowana odesłałam go z powrotem. Dawno takiej fuszerki nie widziałam, pogratulowałam producentowi podejścia do klienta. Produkt niezgodny z zamówieniem i do tego niedbałe wykończenie. Ale dałam im jeszcze jedną szansę i czekałam kolejny miesiąc na wprowadzenie poprawek. Zero odzewu. Podziękowałam więc i pojechałam do Ikei. I nie żałuję. Witrynka jest spora, a jednak nie przytłacza swoimi gabarytami. Wręcz się wtopiła w ścianę, jest zgrabna wizualnie i rozjaśniła wnętrze. Pewnie zauważyliście, że nie ma uchwytów - no cóż, na razie tak mi pasuje ;-) Miałam pewne obawy co do tego, że książki wprowadzą do wnętrza za dużo koloru (poprzednio ukrywały się za mleczną szybą), ale niepotrzebnie. Tylko na albumy na zdjęcia uszyłam lniane okładki i ozdobiłam cyferkami, żeby nie raziły po oczach zbyt intensywnymi kolorami.

Co do tego pomieszczenia mam jeszcze parę zmian w zanadrzu. Stolik jest tymczasowy, przydałby się jednak większy. Zamiast haftów pojawi się galeria zdjęć i plakatów w różnych ramkach. A drewniana komoda pod telewizorem (pokazywana we wcześniejszych postach) zostanie odświeżona - przeszlifowana i zaolejowana. W żadnym razie nie mam zamiaru malować jej na biało ;-) Kocham drewno, o czym pewnie zdążyliście się przekonać. Ale to detale, bo jak już wezmę się za generalny remont, wymienimy także drzwi i panele w całym mieszkaniu. Już kicham na myśl o wszędobylskim pyle. Ale coś za coś. Trzymajcie kciuki!

















11 października 2018

W jesiennych klimatach

Zrywam pajęczyny porastające bloga - niech to będą moje jesienne porządki połączone ze zmianą aranżacji z okazji powitania jesieni.

Dawno mnie tutaj nie było, ale wiecie jak jest - codzienne obowiązki, praca, wyjazdy, życiowe komplikacje. Czasem trudno znaleźć na wszystko czas, zdecydowanie częściej jestem na instagramie (@wydziwianki.rudej), bo tak jest szybciej. Ale nie przekreślam bloga. Zresztą po co mam pokazywać to samo - wnętrzarsko nic szczególnego się u mnie nie zmieniło, chociaż nadal przewija się kwestia wielkiego remontu, o którym przez ostatni czas nawet nie miałam kiedy pomyśleć.

Zdążyłam wydziergać sobie nowy kocyk - w sam raz na chłodne jesienne wieczory. Tradycyjne granny squares sztuk 63, kwadraty o wielkości 18x18cm, więc pled wyszedł spory. Ozdobiony 74 małymi chwostami dla ozdoby. I zastanawiam się, czym by tu znowu zająć ręce, brakuje mi szydełkowania ;-)

Koce powyciągane, świece i latarenki ustawione - witaj moja ulubiona poro roku!


















14 marca 2018

Powoli witam wiosnę

W tym roku ferie przywitały nas śniegiem i tęgim mrozem - dzieciaki skorzystały, bo w końcu mogły pojeździć na sankach (miałam napisać, że mogły pobiegać na świeżym powietrzu, ale w zimie to rzecz wątpliwa, zważywszy na to, że mieszkamy w pobliżu najbardziej zasmogowanych miast w Polsce).

Powoli budzę się z zimowego otępienia, pożegnałam już zimową kurkę i kozaki (mam nadzieję, że śniegi już nie wrócą na Wielkanoc!). Stopniowo wprowadzam wiosenne akcenty. Wystarczyło przearanżować przestrzeń i pochować jelonki i szyszki. Wróciły miętowe dodatki, pojawiły się zajączki, wydziergałam kwiecistą poduchę. Nie ma zbyt wielu nowości oprócz paru drobiazgów z Pepco, które wyjątkowo przypadły mi do gustu, wszak uwielbiam sukulenty (muszę sobie sprawić parę nowych w miejsce tych, które mi zmarniały przez zimę).

Ciągle mam w głowie kilka zmian, które chcę wprowadzić zwłaszcza w dużym pokoju, ale zastanawiam się, czy nie lepiej najpierw zrobić wielkiego remontu, a zanosi się na niego od dawna. I marzy mi się biblioteczka, bo moja witrynka już nie zmieści więcej książek. O zmianach - jeśli dojdą do skutku - na pewno się dowiecie :-)














27 lutego 2018

Niciarka decoupage z organizerem na igły

Jak już wiecie, wszystko co tworzę, wynika w pewnym sensie z potrzeby. Jeśli jakiś pomysł zakiełkuje w mojej głowie, zastanawiam się najpierw, czy jestem w stanie coś takiego zrobić sama. I zwykle to robię ;-) Czasem tylko pewne rzeczy muszą poczekać, aż do tego dojrzeję. I tak było w przypadku pewnego pudełka, które miało stać się przyborem na nici. Miało mieć fajną grafikę i organizer do igieł, które wiecznie gdzieś się zapodziewały. Mój patent nie jest zbyt skomplikowany, wystarczył mi do tego arkusz filcu, który umocowałam za pomocą taśmy dwustronnej. Ot, taki drobiazg, dzięki któremu szycie stało się przyjemniejsze :-)












Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...