18 października 2015

Zrobiona na szaro...

Remont dużego pokoju skończony, uff! Dwa tygodnie zasuwania zakończone niestety choróbskiem, które przykleiło mnie do łóżka. Czy ktoś z Was jeszcze pamięta moje plany? Cóż, właściwie zostałam zrobiona na szaro... Tak marzyłam o tym betonie, wizualizowałam, inspirowałam się, wyszukiwałam materiały... Brałam pod uwagę dwie osoby do pomocy i w końcu zostałam na placu boju sama... No cóż, nie uśmiechała mi się wizja samodzielnego nałożenia betonu na ścianę o powierzchni jakieś 15m2... Ale, ale... jednak siedzi we mnie ten optymista i czasem daje o sobie znać. Może nie już, zaraz, ale ten beton będę mieć i w tym miejscu, o którym myślę, będzie się chyba prezentował lepiej niż w salonie! ;-) Ostatecznie można powiedzieć, że cała ta sytuacja znalazła swoje odbicie na ścianach, które też stały się szare :-]

Dla mnie zmiana ogromna! Można powiedzieć, że odetchnęłam! Lubiłam ten żółty odcień, ale dzięki szarości pokój stał się jaśniejszy i to wbrew moim obawom, bo wcześniej te ściany były już szare i w pokoju było wtedy dość ciemno. Wcześniej ciepły i ciut ciemniejszy odcień, teraz chłodniejszy - jakby ktoś był ciekawy są to Dryfujące Kry. Choć nie jest to odcień o jakim marzyłam, bo momentami przechodzi w błękit, w zależności od oświetlenia, to ostatecznie jestem zadowolona z efektu. Dodatkowo białe listwy przypodłogowe i listwy okalające drzwi wniosły świeżość. Czuć tę przestrzeń, oddech i dla mnie jest to ciekawe odkrycie.

Dlaczego remont trwał tak długo? Malowanie sufitu i dwukrotne ścian to był pikuś. Oczywiście wcześniej było łatanie dziur i pęknięć plus szlifowanie. Ale kiedy zaczęłam postarzać listwy przypodłogowe, efekt zupełnie mnie nie zadowolił. I zapadła decyzja - maluję na biało. Co za tym idzie, trzeba było malować drzwi. I tak się uzbierało - 3 warstwy farby na listwach co 4 godziny, podobnie na drzwiach, których w domu mam sztuk 3, przy czym niestety nie mogły być rozłożone i malowane jednocześnie. Malowane 8 lat temu farbą olejną, którą trzeba było zmatowić. Szlifowanie i malowanie szprosów też było sporym wyzwaniem. To teraz możecie sobie wyobrazić, jak odetchnęłam, kiedy było po wszystkim! Na koniec tak jak obiecywałam - fotorelacja ;-)

PS. Ledwo żeśmy kurz sprzątnęli, a ja znowu mam w planach machanie wałkiem w pozostałych pokojach. To chyba nie jest normalne ;-)

Na koniec jeszcze trochę prywaty :-D
Mój post o własnoręcznie robionych cottonkach z muliny bije rekordy popularności, dlatego też zdecydowałam się zgłosić je do konkursu Majsterek KLIK.

Liczę na Wasze głosy!
Jeśli uważasz, że są najbliższe oryginału, zagłosuj na mnie - nr 5 na liście ;-)
Głosować można tylko do jutra do godz. 20:00.
Z góry dziękuję!

Ściskam Was i dziękuję, że zaglądacie nawet wtedy, kiedy mnie tu długo nie ma :-)
Aneta


















42 komentarze:

  1. Remont wyszedł rewelacyjnie! Uwielbiam białe listwy przypodłogowe! Do pełni szczęścia brakowało by mi tylko wymiana kanapy. Jakiś ta skórzana nie pasuje mi teraz :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe nie można mieć wszystkiego ;-) Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Nie przepadam za monochromatycznymi wnętrzami i prywatnie we własnym domu potrzebuję wesołych barw. Twój salon mi się jednak podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie przepadam, ale jakoś nie wydaje mi się, że w pokoju jest monochromatycznie, przecież są brązy, beże, zieleń. A już jak zmienią się dodatki to będzie inaczej (bo teraz na zimę lubię takie naturalne). Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Super wyszło..Nie martw się ja też tak mam, coś zaczynam ...kończę, a potem jeszcze i jeszcze wymyślam:)) to chyba jakaś choroba:) ale mi z tym dobrze..Świetna robota! Gratuluję końca remontu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Kasiu :-) Czyli witaj w klubie :-D

      Usuń
  4. Zmiana ogromna. Ja też planuję przemalować sypialnię na szaro ale czy będzie ładnie jak u Ciebie to nie wiem :-). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Nawet zwykłe pomalowanie ściany zawsze jest na plus :-)

      Usuń
  5. Piękna metamorfoza:-) Ja uwielbiam szarości na ścianach ponieważ dają nieograniczone możliwości aranżacyjne jeżeli chodzi o dobór tkanin:-)
    Głos z przyjemnością oddałam:-)
    Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz zaczynam to dostrzegać :-) Dzięki Kochana!

      Usuń
  6. super wyszło- pomalowanie ościeżnic i białe listwy to idealny pomysł do tego wnętrza. Czekam na beton:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) O betonie ciągle myślę, na pewno zrelacjonuję. Buziaki!

      Usuń
  7. Rewelacja!!! Pokój prezentuje się pięknie, szary to zdecydowanie jego kolor. 2 tygodnie to mnóstwo pracy ale może właśnie dzięki dopracowaniu każdego najmniejszego szczegółu pokój wygląda tak okazale. Mnie by jeszcze kupiło żeby przemalować na biało ramki choć Wien, że te pasują i do mebli i do kanapy.
    Gratuluję zainteresowania cottonkami i trzymam kciuki za zwycięstwo, sama też zagłosuje tym bardziej, że polecałam Twój post kilku osobom.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Aniu za miłe słowa! :-) I za głos! Buziaki!

      Usuń
  8. Uwielbiam takie komody z małymi szufladami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wbrew pozorom nie taka mała ta komoda ;-) Pozdrawiam!

      Usuń
  9. No takie robienie na szaro to jak najbardziej popieram !! Jest super !!! :)
    Pozdrawiam i życzę dalszego twórczego "robienia na szaro" w kolejnych pomieszczeniach :))
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Agnieszko, cieszę się że też Ci się podoba :-)

      Usuń
  10. niestety czasami bywa i tak, że ludzie nas zawodzą. Oby takich momentów było jak najmniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie nie ma tego złego... ;-) O, o, znów optymista się odzywa ;-) Pozdrawiam!

      Usuń
  11. Gratuluję udanej metamorfozy! :)
    Pozdrawiam poniedziałkowo, M.

    OdpowiedzUsuń
  12. WOW, w końcu mogę i mam chwilkę, aby naskrobać Ci kilka słów.

    Anetko - metamorfoza - noooo boska!! Kochana teraz faktycznie pokój zyskał na uroku: jasno, spójnie, przejrzyście, elegancko.
    Teraz faktycznie - od razu rzuca się w oczy ta kanapa, hmmm ale wiesz zgaszona biel lub coś w szarościach na pokrowce i byłoby lepiej. szczerze jakoś tak tek jej kolor mi teraz nie pasuje do tych szarych ścian.
    Ale to moje szalone zdanie :)
    Całość rewelka!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Elu :-) Co do kanapy - wszystko w swoim czasie. Staruszka przeszła już swoje, ale na razie nie mogę sobie pozwolić na zakup nowej. Brałam wstępnie pod uwagę grafitową, szarą, ale to już by się chyba zbyt buro zrobiło, nie? Buziaki!

      Usuń
  13. Wnętrze prezentuje się cudownie! A ile fantastycznych, identycznych ramek! Jest cudownie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) No ramek faktycznie się uzbierało i to przez ładnych parę lat :-D

      Usuń
  14. Bardzo ładnie wyszło! Czasami warto pocierpieć bo później efekty są super! tak jak w twoim przypadku. Mam taką samą wiewiórkę na orzeszki! Co co obrazków nad kanapą to bardzo fajnie one wyglądają... no i te poduszki z jeleniem i sową... cudnie!
    Pozdrawiam i zapraszam również do mnie :) www.homemade-stories.blogspot.be

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Chętnie skorzystam z zaproszenia :-) Pozdrawiam!

      Usuń
  15. Bardzo przytulnie :) Chętnie bym się u Ciebie rozgościła :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :-) Na pewno byśmy znalazły ciekawy temat do rozmowy :-D

      Usuń
  16. przepięknie-kocham szary kolor:)))

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo fajna metamorfoza :) Uwielbiam szare ściany, uważam, że dają mnóstwo możliwości aranżacyjnych, pasuje do nich wszystko co sobie zamarzymy ;))
    Świetna galeria.....a w komodzie się zakochałam..... ależ cudo, uwielbiam takie fasony :)
    Pozdrawiam cieplutko, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo mi miło to słyszeć. A komoda powstała według mojego projektu, więc tym bardziej ;-) Uściski!

      Usuń
  18. Pokój zrobiony na szaro jest teraz idealny.Dryfujące kry znam bo sama mam w kuchni i przedpokoju i miałam te samo odczucie tuż po pomalowaniu że za bardzo błękitny ten szary choć na próbniku tak nie wyglądał.Ale i tak sto razy lepiej jak z żółtymi ścianami.Jeszcze tą galerię na sofą bym przemalowała .To znaczy każdą ramkę np.białe ,czerwone czarne i szare i wymieszałabym żeby nie wisiały tak porządnie tylko poziomo i pionowo i w nieładzie ale takim artystycznym.W końcu Red Artist z Ciebie kochana ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj żal by mi było przemalowywać. Poza tym złoto wraca, tak jak i miedź, więc niedługo będzie bardziej trendy ;-) W całym domu mam złote ramy, no lubię po prostu ;-) Dzięki za miłe słowa. Buziaki!

      Usuń
  19. zmiana zdecydowanie na plus. wydaje mi się, że ten żółty odcień był trochę zbyt agresywny jak na pomieszczenie, w którym spędza się tyle czasu i chce odpocząć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Z tym żółtym to zależy co kto lubi, ja akurat lubię żółty i bardzo dobrze się z nim czułam, no ale kiedyś musiała nastąpić zmiana :-) Cieszę się, że na plus :-D

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i zostawienie komentarza!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...