14 lipca 2017

Rozpieszczajmy się sami ;-)

W tym roku lato nas nie rozpieszcza, to fakt. I ten fakt trochę mnie drażni, pomimo że należę do tych zimnolubnych, co to wolą jesień i zimę. Doskwiera mi to najbardziej z dwóch powodów: ze względu na dzieciaki, które kiszą się w wakacje w domu i nic tylko snują się po domu, żebrząc o tablet  i niesprzyjające warunki do łażenia po górach. Tak poza tym jakoś daję radę z tą pogodą, zgodnie z sentencją:

Boże! Proszę, daj mi siłę,
abym pogodził się z tym, czego zmienić nie mogę;
odwagę, abym zmienił to, co zmienić mogę
i mądrość, abym potrafił odróżnić jedno od drugiego.

Co zrobić, żeby wytrwać w deszczowe dni? Rozpieszczajmy się sami! Najlepsze efekty daje łączenie przyjemności. Można by rzec, że trzy to minimum. Dlatego skupię się na trzech moich sposobach. Po pierwsze - zajmij się czymś pożytecznym. Po kilku miesiącach przeprosiłam szydełko i zaczęłam dziergać nowy kocyk w miętowym kolorze. Mam nadzieję wyrobić się do jesieni i będzie w sam raz, żeby otulić się w długie wieczory. Po drugie - wypróbuj nowy przepis na ciasto. Dodaj do niego ulubione owoce i spróbuj się rozgrzeszyć tłumaczeniem, że nawet jeśli co nieco pójdzie w boczki, to przy okazji dostarczysz sobie witamin i błonnika. Po trzecie - zrób sobie prezent. Ja od dawna wzdychałam do desek - rogaczy i kiedyś-tam postanowiłam, że upoluję go sobie sama w ramach prezentu urodzinowego. Odpowiednio wcześniej, żeby dotarł do mnie na czas. Akurat tak trafiłam, że rogacze miały właśnie trafić do sklepu, więc dotarł do mnie dość szybko i mogę się nim cieszyć już teraz, miesiąc przed urodzinami ;-)













11 komentarzy:

  1. Haha, faktycznie się zgrałyśmy! :) U mnie zajęcie się czymś pożytecznym to najlepszy sposób na zły humor pt. jestem wściekła. Wtedy zajmuję się czymś pożytecznym - dwa dni temu posprzątałam pół strychu przekopując się przez archiwalne dokumenty, stare torebki i tonę ubrań. Dwa pozostałe sposoby działają na zły humor pt. dół. Deska przepiękna, warto spełniać takie w sumie małe marzenia, które długo za nami chodzą :) A kocyk będzie fantastyczny. Podziwiam za cierpliwość, umiem szydełkować, ale 6 podkładek to mój max :) Koc robiłabym latami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprzątanie też działa, nawet na największego doła, zgadzam się jako zodiakalna typowa Panna ;-) Co do szydełka - też tak kiedyś miałam, nie dawałam rady na dłuższą metę, ale się uparłam, wracałam do niego, aż się w końcu zgraliśmy :-) Pozdrawiam

      Usuń
  2. Mnie ta pogoda nie przeszkadza, nie lubię upałów więc jak dla mnie jest O.K. ale przyznam, że z dziećmi taka pogoda to nie bajka:-) Ja również odświeżyłam sobie w tym roku szydełko, ale na razie tylko ćwiczę by odzyskać sprawność w ręce:-)))
    Piękne te Twoje umilacze:-)))
    Pozdrawiam serdecznie:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo to super, ciekawe co wydziergasz na początek :-) Z dzieciakami w deszczową pogodę to pewnie tak samo jak z Borysem - jak się nie wybiegają, to są nie do wytrzymania ;-) Buziaki!

      Usuń
  3. No rozpieszczasz się na całego! Piękne zdjęcia. A tym ciachem już wcześniej narobiłaś mi smaku, wygląda bardzo apetycznie. Pozdrawiam serdecznie :) Może wpadniesz na jakąś kawę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem trzeba Iwonko ;-) Kawa chętnie, ale może w końcu Ty byś przyjechała? Ciasto zawsze się znajdzie :-)

      Usuń
  4. Ja dziś dogadzam sobie ciastem czekoladowym z czerwonej fasoli:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo to musi być pyszne, lubię czerwoną fasolę, ale takiego ciasta nie jadłam. Podzielisz się przepisem? :-) Pozdrawiam

      Usuń
  5. Wszelkie umilacze mile Widziane w taką pogodę. Pozdrówka Anetko .

    OdpowiedzUsuń
  6. Też wzdycham do tych deseczek, piękne są!
    I jakie wspaniałe ciasto, częstuję się do kawki.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pysznie i pięknie :)
    Deseczki świetne.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i zostawienie komentarza!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...