Dzisiaj na tapecie chustecznik. Z obrzydliwą muchą, jak to określił mój M. Mucha jak to mucha, pięknością nie grzeszy, ale najważniejsze jest przesłanie. No bo z czym kojarzy nam się chustecznik? Kiedy sięgamy po chusteczkę? Czasem trzeba się wziąć do kupy, prawda? Jeśli choć cień uśmiechu pojawi się na smutnej buzi przez tę grafikę, znaczy że wszystko działa tak jak zaplanowałam ;-)
Chustecznik właściwie dostał drugie życie - wcześniejszy był już stary i wypłowiały, i do niczego kompletnie nie pasował. Zdążyłam mu zrobić pamiątkową fotkę :-) Trafił na biurko syna, który zaczyna się powoli żegnać z dziecinnymi motywami. Od września pójdzie do szkoły, więc pokój na pewno będzie w dalszym ciągu powoli się zmieniał, kolorystyka również. Ale wszystko w swoim czasie :-)
Jeśli jest ktokolwiek z was jest równie zakręcony i dysponuje podobnym poczuciem humoru, grafikę z muchą można pobrać poniżej (do niekomercyjnego wykorzystania). Do stworzenia tego chustecznika zainspirowały mnie prace Sabiny Samulskiej oraz plakat Jana Bajtlika.
A tak chustecznik wyglądał przed metamorfozą.






















