Kolejna blaszka, która powstała na specjalne życzenie i zamieszkała również u mnie na stałe. To wieczny kalendarz, który Lidia gdzieś wypatrzyła i napisała do mnie z zapytaniem, czy byłabym w stanie coś takiego zrobić. Nie mogłam się oprzeć, bowiem i ja zapałałam nagłym uczuciem posiadania takiego cuda ;-) Kalendarz znalazł swoje miejsce obok kuchennej półeczki, którą pokazuję przy okazji w aktualnej aranżacji, nazwanej roboczo "leśną". Kojarzy mi się z wakacyjnymi wędrówkami i w pewnym sensie jest pożegnaniem lata i ciepłych letnich dni. Miejmy nadzieję, że jesień przywita nas jeszcze piękną słoneczną pogodą, bo tęsknię już za górami okropnie :-)
Inne odsłony kuchennej półki znajdziecie TUTAJ i TUTAJ.
Inne odsłony kuchennej półki znajdziecie TUTAJ i TUTAJ.























