Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deska kuchenna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deska kuchenna. Pokaż wszystkie posty

28 października 2016

Deski kuchenne

Czasem tak mnie nachodzi, że sięgam po blok i rysuję.. o ile gryzmolenie długopisem można tak nazwać. Nabrałam wprawy w tej dziedzinie przez cztery lata liceum podczas wielu nudnych lekcji. Dla mnie to idealny przyrząd do rysowania, być może zostało mi tak z przyzwyczajenia? Choć przydałoby się korzystać z bardziej nowoczesnych metod, nie mogę się przyzwyczaić do tableta graficznego, taka tradycjonalistka ze mnie.

Tym razem wymyśliłam sobie deseczkę z ziołami. Mam słabość do deseczek, lubię je robić i zmieniać w zależności od mojego widzimisię. Są ważnym elementem dekoracyjnym w mojej kuchni, obok pięknie wysłużonych, porysowanych, naturalnych desek do krojenia używanych na co dzień. Z czarno-białych deseczek pojawiły się już wcześniej: przelicznik kulinarny oraz przepis na cały rok. Mam kilka pomysłów na kolejne, ze stałą częstotliwością pojawiają się te pomysły w mojej głowie i domagają się, żeby ujrzeć światło dzienne. Ale czasem tak trudno się do tego zabrać, kiedy ręce są pełne roboty i nie ma kiedy...















13 października 2016

Półka kuchenna, czyli Shelfie No.2

Pamiętacie, jak mówiłam, że brakuje mi półeczki w kuchni? Na kubeczki, na sezonowe dekoracje, na przydasie, na ozdobę...? Uśmiechnęło się do mnie szczęście w konkursie u Ady, akurat przy okazji remontu kuchni. Przyjechało to małe cudo, o wiele piękniejsze niż na zdjęciach i od razu poczułam przyjemne świerzbienie na myśl o tym, w jaki sposób ją udekoruję. Trochę się przy tym nagłowiłam, bo co tu zrobić, żeby nie korzystać z przedmiotów, które znalazły swoje miejsce w innych częściach mieszkania, dobrze się tam czują i komponują, i ani myślą o przeprowadzce. I w ostatnią sobotę, w przerwie meczu Polska - Dania, tuż po tym, jak wypiłam ostatnią kropelkę żurawinowego Redd'sa, znienacka mnie natchnęło. Aranżacja powstała w kilka minut, mojego zadowolenia nie popsuł nawet późniejszy samobój Glika ;-) Jak Wam się podoba?

Ada, dziękuję Ci bardzo, uśmiecham się dzięki Tobie ilekroć na nią patrzę.
Buziaki wielkie!















22 sierpnia 2016

Małe czystki, czyli domowa wyprzedaż

Tak jak zapowiadałam na IG, przygotowałam małą domową wyprzedaż. Poniżej mała zajawka tego, co możecie tam znaleźć. Jak to w życiu bywa, część rzeczy już mi się opatrzyła, więc z wielką chęcią poszukam dla nich innego domku. A przy okazji być może uzbieram na coś z mojej urodzinowej wishlisty ;-)

Wrzucam wszystko TUTAJ. Miłego szperania!
















28 czerwca 2016

Etykiety na butelki w stylu vintage i scandi - do pobrania

Kiedy wypatrzyłam w Biedronce mydła z dozownikiem w brązowych buteleczkach, od razu dostrzegłam w nich potencjał! Nic mnie tak nie razi jak widok butelki "Tymka" czy "Ludwika" przy kuchennym zlewie... Wymierzyłam, zaprojektowałam nowe etykiety, wydrukowałam. A potem z łatwością zerwałam nalepkę i westchnęłam, bo czekała mnie grubsza robota... Ale i na to jest patent!

Jak się pozbyć naklejki lub lepiącego śladu po etykiecie na butelce
Na szklanych butelkach jest łatwiej - namaczam, roluję papier, smaruję margaryną, a potem zdrapuję nożykiem i poprawiam myjką. W przypadku plastikowych nożyk odpada. I margaryna też niezbyt sobie radzi. Ale za to majonez jest świetny, tylko trzeba się przygotować na wietrzenie całego domu. Zrywamy etykietę, smarujemy majonezem, zapominamy o sprawie na godzinę. Po godzinie nos nam zresztą przypomni o robocie, która nas czeka. Bierzemy pieluchę tetrową (najlepsza) i ściągamy tłustą warstwę razem z lepiącym klejem. Ale nie ma tak łatwo, trochę umordować się trzeba! Potem zmywamy tłustą warstwę płynem i voila!

I znowu zjawiam się z bonusem dla wszystkich odwiedzających mojego bloga - poniżej można pobrać etykiety na butelki w dwóch stylach: vintage i scandi. Oczywiście najlepiej zrobić wydruk laserowy na papierze samoprzylepnym, myślę że taka usługa będzie dostępna w każdym punkcie ksero.

Prezentowane przy okazji magnesy dostępne są od ręki - zapraszam!

PS. Pytanie do osób prowadzących bloga: czy Wam też ochota na sesję zdjęciową przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie, na przykład jak u mnie - w trakcie przygotowywania obiadu? ;-)










Etykiety na butelki







16 września 2015

I'm so happy (mugs)

Zdarzają się czasem takie momenty, które potrafią podbudować kogoś, kto już zaczął wątpić w swoje szczęście. Niby drobiazg, a cieszy jak wygrana w totolotka. Przytrafiają się raz na jakiś czas i przywracają do pionu.

Ostatnio jednym z takich momentów była wygrana w drewnianym konkursie Baba Ma Dom  - przyjechała do mnie deseczka od Drzazgi i Drobiazgi, tak piękna, że aż szkoda jej używać! Oglądaliśmy ją z M. z każdej strony zastanawiając się, jak się robi takie cudo. Jest niesamowita, ja jej będę używać chyba jedynie do serwowania ;-)

Inne przyjemności to prezenty z jakiejś okazji i te bez okazji... Pamiętacie mój post o skorupkach? Małymi kroczkami spełniam swoje zachcianki, opróżniając skarbonkę z kasą ekstra przy okazji fajnej promocji albo naprowadzając kogo trzeba przy okazji jakiegoś mojego mini święta. Skorupkomania objęła u mnie również Happy Mugs. Od razu zaznaczam, że ten post nie jest (niestety) sponsorowany ;-) Wprost uwielbiam te kubeczki i z niecierpliwością wypatruję nowych wzorów - spójrzcie jakie wrzuciłam na moją listę "must have"! Rewelacja po prostu! Zastanawiam się tylko, czy te wzory pojawią się u nas w sklepach? Niby nic - mały, kolorowy kubeczek, a jednak coś w sobie ma, że gdy piję w nim herbatę, każda chwila rośnie do rangi małego święta. Zabrzmiało patetycznie, ale to fakt, że paszcza mi się cieszy w takich momentach :-D

Uściski!
Aneta

















17 lipca 2015

Deska - przelicznik kulinarny

Chociaż mam już wymarzoną wagę kuchenną, pokusiłam się o zrobienie przelicznika kulinarnego (kuchennego)... na deseczce. Posłużyłam się tabelką, której używam od lat, dawno temu przepisaną odręcznie z przepiśnika mojej mamy. Deseczka ma klimat vintage tak jak lubię, a druga strona pomalowana jest farbą tablicową.

Przyznam się Wam, że ostatnio rozleniwiłam się totalnie, nic mi się nie chce. Częściej od tych moich małych wydziwianek myślę o kolejnym remoncie - przydałoby się odświeżyć salon, ale trochę mi się odechciewa, bowiem to ja raczej chwytam za wałek, poza tym wymyśliłam sobie coś, co ten remont przedłuży o ładnych parę dni :-/ A przydałoby mu się po pięciu (!) latach.

Dziękuję za wszystkie miłe słowa w związku z publikacją w "Moim mieszkaniu" - fajna sprawa zobaczyć siebie i swoje prace w ulubionym miesięczniku :-)













Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...