Chociaż mam już wymarzoną wagę kuchenną, pokusiłam się o zrobienie przelicznika kulinarnego (kuchennego)... na deseczce. Posłużyłam się tabelką, której używam od lat, dawno temu przepisaną odręcznie z przepiśnika mojej mamy. Deseczka ma klimat vintage tak jak lubię, a druga strona pomalowana jest farbą tablicową.
Przyznam się Wam, że ostatnio rozleniwiłam się totalnie, nic mi się nie chce. Częściej od tych moich małych wydziwianek myślę o kolejnym remoncie - przydałoby się odświeżyć salon, ale trochę mi się odechciewa, bowiem to ja raczej chwytam za wałek, poza tym wymyśliłam sobie coś, co ten remont przedłuży o ładnych parę dni :-/ A przydałoby mu się po pięciu (!) latach.
Dziękuję za wszystkie miłe słowa w związku z publikacją w "Moim mieszkaniu" - fajna sprawa zobaczyć siebie i swoje prace w ulubionym miesięczniku :-)





