Jak zwykle co roku rozglądam się za ciekawymi dekoracjami świątecznymi. Trudno mi znaleźć coś, do czego zapałałabym nagłą chęcią posiadania. Może zrobiłam się bardziej wybredna? Albo bardziej świadoma swoich wyborów? Wiem, co lubię, co będzie mi pasować do wnętrza, z czym będę się czuła dobrze. Dlatego też często patrzę w sklepie na przedmioty pod kątem przeróbek, których będę musiała się podjąć, żeby sprostały moim wymaganiom. Ostatnio chętnie biorę się za rękodzieło - skoro nie mogę upolować nic fajnego, to najlepiej zrobić coś własnoręcznie. Tym sposobem zmalowałam parę rzeczy na lnie - większy obrus w gwiazdki i parę poduszek. Jeden z motywów na pełno kojarzycie z pewnej sieciówki, poduszki te rozchodziły się jak ciepłe bułeczki, sama je miałam w koszyku i dumałam, czy aby na pewno będą mi pasować. Niestety kolorystyka nie odpowiadała mi zupełnie, dlatego postanowiłam sama sobie taką zrobić, na lnie, z pomponikami, jedyną w swoim rodzaju. Zgapiłam motyw, przyznaję, ale w tej wersji o wiele bardziej mi się podoba ;-) Maniaczki poduszek, bierzcie się do dzieła, technikę malowania na tkaninie pokazałam Wam TUTAJ i TUTAJ. Pozdrawiam Was cieplutko!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty
11 grudnia 2017
3 grudnia 2017
Stroik adwentowy z jelonkami
Zaczynam przystrajać dom na Święta. Bez czerwieni, bo jakoś mi ten kolor nie leży. Jest naturalnie - len własnoręcznie dekorowany w ulubiony motyw gwiazdki, mech zebrany wiosną, żołędzie, szyszki, gałązki modrzewia. Prawie z każdego spaceru przynoszę a to patyczek, a to szyszkę, a potem mam materiał do aranżacji ;-) Do tego blaszkowe cyferki i naprędce wykonana blaszka "Dear Santa.." Na pięknym plastrze drewna z grubą korą, który marzył mi się od dłuższego czasu (kupiony TUTAJ, polecam!). Zaczynamy więc odliczanie do Bożego Narodzenia :-)
7 listopada 2017
Kocykowe love, czyli miętowy kocyk w roli głównej
Uwielbiam koce, to kolejna moja słabość. A odkąd zaprzyjaźniłam się z szydełkiem, moje apetyty i ambicje wzrosły, chciałam mieć kocyk jedyny w swoim rodzaju, własnoręcznie wydziergany i wymarzony. Pierwszy swój kocyk zrobiłam w zeszłym roku i pokazałam go w poście Turkusowo mi, czyli granny squares. Przyzwyczaiłam się do tego, że wieczorem zasiadam na moim ulubionym miejscu w rogu kanapy i coś tam tworzę ręcznie, raz haftuję, innym razem dziergam kwadraciki (obecnie robię bombki, jeśli jesteście ciekawi, spodziewajcie się świątecznego spamu na moim profilu instagramowym). Kocyk długo powstawał (od maja), stopniowo rosła sterta szydełkowych kwadracików i zbliżała się jesień. Nadszedł czas łączenia kwadratów i chowania nitek, czego w tym wszystkim najbardziej nie lubię ;-) I oto i on, moje miętowe dzieło z chwostami (pierwotnie miały być frędzle, ale chwosty bardziej mi pasowały).
A teraz kilka danych technicznych:
- włóczka Gazzal kolor miętowy
- koc składa się z 121 kwadratów, ma wymiar około 110x110cm
- wzór można pobrać TUTAJ
Zaczęłam już robić blaszki świąteczne, bo w grudniu raczej nie będę już miała na to czasu. Powstała nowa wersja z cytatem "Jest taki dzień.." i wilk (na wiosnę mam zająca, teraz jest i wilk). Zapraszam do oglądania.
PS. Kiedyś pojawiła się w blogosferze kwestia postarzania doniczek ceramicznych. Widoczna na zdjęciach doniczka z azalią kupiona była na wiosnę, stała na balkonie, na deszczu i na słońcu i proszę jak pięknie się postarzała :-)
PS. Kiedyś pojawiła się w blogosferze kwestia postarzania doniczek ceramicznych. Widoczna na zdjęciach doniczka z azalią kupiona była na wiosnę, stała na balkonie, na deszczu i na słońcu i proszę jak pięknie się postarzała :-)
24 grudnia 2016
Pierniczki, świąteczne klimaty i życzenia
Muszę Wam powiedzieć, że zaciasteczkowałam się przed Świętami. Wzięłam na siebie pieczenie ciastek, a to oznacza zrobienie takiej ilości, żeby wystarczyło dla nas, dla mamy i dla brata, który bierze też słodkości do przyszłych teściów. No namęczyłam się, trzeba przyznać, ale nie bez przyjemności... no lubię to, co tu dużo gadać. I lubię ozdabiać pierniczki, chociaż tyle czasu to zajmuje, a potem szkoda je zjadać, a najlepiej dać od serca komuś bliskiemu. Ale to tak naturalnie wprowadza w klimat świąteczny - dom pachnie korzennymi przyprawami, włączam sobie świąteczne piosenki, popijam kawkę i relaksuję się malując lukrem zawijasy na pierniczkach. Nawet nie wiecie, jak bardzo mnie zaskoczyła ilość serduszek przy tych moich pierniczkach, no bo przecież nie zajmuję się tym zawodowo! I ilość zapytań - muszę chyba zorganizować jakieś warsztaty w przyszłym roku ;-) Dość gadania, zostawiam Was ze zdjęciami i świątecznymi życzeniami :-)
Jest taka noc, bardzo ciepła, choć grudniowa...
Jest taka noc, kiedy na świat przychodzi
Maleńka Miłość.
Jest taka noc, kiedy wszyscy łączymy się,
śpiewając kolędy, dzieląc się opłatkiem.
I takie życzenia, które zanosimy do Miłości
i Ona je spełnia...
Życzę Wam spełnienia tych życzeń.
Jest taka noc, kiedy na świat przychodzi
Maleńka Miłość.
Jest taka noc, kiedy wszyscy łączymy się,
śpiewając kolędy, dzieląc się opłatkiem.
I takie życzenia, które zanosimy do Miłości
i Ona je spełnia...
Życzę Wam spełnienia tych życzeń.
21 grudnia 2016
Bombki ze wstążki
Do zrobienia bombek ze wstążki podchodziłam ładnych parę lat - a to brak czasu, a to niezdecydowanie (co tu wybrać spośród tylu kolorów wstążek?), a to brak chęci na zgłębienie tematu na tyle, żeby zaopatrzyć się we wszystkie niezbędne rzeczy i samodzielnie zrobić bombkę. Ale w końcu się udało, po czym wciągnęłam się totalnie! I chociaż w tym roku okres przedświąteczny jest dla mnie szczególnie intensywny, postarałam się poświęcić codziennie choćby pół godzinki, żeby moja choinka była inna niż do tej pory. Zresztą lubię, jak co roku moja choinka jest inna - w tym roku postawiłam na biel, szarość i srebro. I tak choinka już stała (bo zawsze wcześniej ją ubieramy), a ja naprędce dłubałam przy bombkach. I kiedy już wszystkie były gotowe, odwiedziła mnie mama - w poszukiwaniu inspiracji przyszła obejrzeć moją choinkę. I tak jej się te bombki spodobały, że postanowiłam jej też zrobić, po cichu, w ramach niespodzianki - zostało mi trochę wstążek i mniejszych kul styropianowych, więc na szybko zrobiłam dla niej bombki z kroplą mięty. Zresztą sami obejrzyjcie. A ja zmykam piec słodkości :-)
12 grudnia 2016
Święta w czerwieni i różu - kadry z domu Anity
Tak jak obiecałam, mam dla Was jeszcze kilka kadrów z domu Anity, w szczególności dla tych, którzy kochają czerwień na Święta. Anita przepięknie zaaranżowała swój nowy kredens (własnoręcznie przemalowany), który zwraca uwagę już od progu, ponieważ znajduje się dokładne na wprost drzwi wejściowych. Zresztą Anita ma w ogóle mnóstwo pomysłów na dekoracje, i to nie tylko świąteczne, inspiruje jak nikt i znajduje różne nowe i szalenie ciekawe zastosowania dla przedmiotów codziennego użytku. Nic dziwnego, że to właśnie u niej pojawiły się świąteczne ozdoby w odcieniach różu, które zresztą idealnie wpasowały się w romantyczne klimaty pokoiku, pełniącego funkcje biblioteczki. Sami zobaczcie!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























































