Zaniedbałam haftowanie. Zdradziłam je w zeszłym roku na rzecz szydełka. Zaczęty wianek (Dimensions - Wreath Of All Seasons) schowałam w kąt. Nie miałam weny, a co to za przyjemność zmuszać się do haftowania tylko dlatego, że gdzieś czai się myśl o niedokończonej pracy. Poczekałam cierpliwie na długie zimowe wieczory i nawrót "zespołu niespokojnych rąk". Chęci wróciły, skończyłam wianek, zaczęłam nowy haft. Najbardziej lubię ten moment, kiedy zaczynam wyszywać kontury, a spod igły wyłania się kompletny wzór pełen szczegółów. Dzisiaj będzie kolorowo :-)









