Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pokój dziecięcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pokój dziecięcy. Pokaż wszystkie posty

19 maja 2016

Dziecięce fascynacje

Kiedy byłam mała, często na ferie i na wakacje jeździłam do babci. I tam wynajdowałam sobie różne ciekawe zajęcia, jak na przykład rozkładanie z pietyzmem, podziwianie i składanie babcinych chustek, gryzmolenie w zeszycie na kocyku rozłożonym w cieniu jabłonek i wiśni, czy bieganie po ogródku z drepczącą za mną oswojoną kurą (to dzięki tej kurce kilka lat później przeszłam na wegetarianizm, ale to już całkiem inna historia). Oprócz tego nie mogłam się doczekać chwili, kiedy wujek pozwoli mi poczytać i pooglądać "ALFĘ".

"ALFA" był to magazyn o tematyce popularnonaukowej i science-fiction, wydawany przez Krajową Agencję Wydawniczą. Zaczytywałam się w tym na okrągło, komiksy znałam na pamięć, a do najbardziej ulubionych zaliczałam "Wojnę światów" i "Wehikuł czasu". To właśnie wtedy narodziła się moja fascynacja kosmosem i fantastyką, to wtedy zdecydowałam, że jednak nie będę piosenkarką i aktorką, tylko zostanę w przyszłości astronautą :-) Kilka numerów stało się w końcu moją własnością i do tej pory przechowuję je jak najcenniejsze skarby.

W kosmos nie poleciałam (ale jak będę stara i będą kogoś szukać do bazy na Marsie to zgłaszam się z miejsca, o ile mnie wezmą!), za to fascynacja pozostała. I stała się zaraźliwa dla mojego potomka. Nie powiem, żeby syn ją wyssał z mlekiem matki, bo niezbyt sprawnie sobie radził z tą umiejętnością. Ale być może zauważył ten błysk w moim oku i to, jak się zapalałam (w przeciwieństwie do innych tematów) przy odpowiedziach na jego dziecięce, pełne ciekawości pytania dotyczące planet, czarnych dziur i kosmitów. To nie tak, żebym wciskała go w nie swoje buty - wiem, że niektórzy dorośli tak mają i chcą, aby ich dzieci osiągnęły to wszystko, czego im się nie udało zdobyć.  Ale jego fascynacja mnie rozczula i nie widzę nic złego w tym, aby wierzył, że jeśli czegoś bardzo się pragnie, można to osiągnąć. I w tym, żebym podsycała jego wiarę i poszerzała jego wiedzę na ten temat. To, kim chciałby zostać i tak pewnie wiele razy mu się odmieni, zanim naprawdę dorośnie. Ale... może mu się nie odmieni? Poza tym dzieci mają teraz o wiele więcej możliwości niż moje pokolenie, wszystko jest na wyciągnięcie ręki, wystarczy je pchnąć w odpowiednim kierunku i zapewnić dobry start. Dlatego co do syna, zamierzam go z radością - i z błyskiem w oku - dopingować.


















5 stycznia 2016

Pokój dziecięcy po zmianach

Na początek dziękuję za wszystkie życzenia świąteczne i noworoczne! Buziaki dla wszystkich, którzy zostawili ślad, szczególnie pod ostatnim postem :-)

Jakiś czas temu przedstawiłam Wam plany dotyczące metamorfozy pokoju dzieciaków i wrzuciłam Wam garść inspiracji - jeśli ktoś nie widział, zapraszam TUTAJ. I właściwie już dawno miałam zamieścić tego posta, ale skupiłam się na rzeczach związanych ze Świętami... Z nowym rokiem nadrabiam zaległości ;-)



Jaki był plan i co z tego wyszło:


1. ściany pomalować na neutralne kolory

Oj niełatwo było ukryć tę soczystą zieleń pod warstwą białej farby. Biała farba plus dzieciaki to dość ryzykowne połączenie, ale stwierdziłam, że najwyżej przybrudzenia w najbardziej narażonych na nie miejscach znowu pomaluję za jakieś pół roku ;-) Najważniejsze, że wchodząc do pokoju mogłam wreszcie odetchnąć pełną piersią - biel wizualnie powiększyła pokój, a szarość dodała pazura.

2. poprzestawiać meble tak, żeby pokój był bardziej funkcjonalny

Z pokoju pozbyliśmy się wąskiego regału Expedit, a większy regał i biurko zamieniliśmy miejscami. Efekt? Wizualnie pokój zrobił się bardziej przestronny i nie przytłaczał ogromem zabawek już od progu. Komody na ubrania zostały na swoich miejscach - w przyszłości zastąpią je pojemniejsze szafy, które pomieszczą też sporą kolekcję puzzli i gier planszowych. Miejsce na naszego małego ulubieńca też musiało się znaleźć!

3. większość maskotek oddać w dobre ręce, podobnie z zabawkami, którymi dzieciaki już się nie bawią

Najtrudniejszy punkt programu - kto ma dzieci, ten wie, o co mi chodzi. Płacz (to dzieciaki) i zgrzytanie zębów (to ja). Nagle okazuje się, że wszystkie maskotki są tymi "ulubionymi", a co do reszty zabawek - "przecież czasem się bawimy". W końcu z maskotkami jako tako poszło, kuchenka i jeździk zdecydowanie miały zostać (ustawiłam je za łóżkiem piętrowym, żeby tak nie rzucały się w oczy), a resztę trochę posegregowałam i co miało zostać, to poupychałam gdzie się da. Przy okazji przerzuciłam jakieś 10kg makulatury, wyławiając spomiędzy dziecięcych rysunków te najładniejsze.

4. znaleźć zamienniki na plastikowe kolorowe pudełka na klocki

Wykorzystałam dwie okazje, żeby sprezentować dzieciakom te fantastyczne pojemniki na lego (urodziny syna i prezenty gwiazdkowe), które idealnie wpasowały się do pokoju. Na większe klocki kupiliśmy ikeowską skrzynię na kółkach z serii Stuva - klocki zawsze są pod ręką, a przy okazji powstało fajne siedzisko; syn ma łatwiejszy dostęp do globusa, a ja moszczę się na siedzisku, kiedy syn odrabia lekcje.

5. koniecznie zmienić dywan

Przede wszystkim dlatego, że stary był już mocno wysłużony. Kupiliśmy w Ikei dywan Ullgump, tylko dlatego, że był tani - jak się nam znudzi, nie będzie żal go wymienić. Poza tym trwała promocja i te najfajniejsze sprzątnęli nam sprzed nosa.

6. zorganizować miejsce do eksponowania obrazków oraz przypinania rysunków i karteczek z zapiskami, w tym planu lekcji

I tutaj znowu pomocna była niezawodna Ikea ;-) A konkretnie kratka do upinania kwiatów Barso, której wymiar idealnie nam pasował, więc decyzja o jej zakupie zapadła błyskawicznie. Do tego półka na obrazki - dawna Ribba, obecnie Mosslanda.

7. najważniejsze - przeprowadzić remont jak najmniejszym kosztem!

Podsumujmy:

  • pojemników na lego nie doliczam do remontu, wrzucam do kategorii "prezenty", natomiast cottonki wygrałam jakiś czas temu w konkursie Cotton Ball Lights
  • farby - około 150zł
  • skrzynia na kółkach Stuva - 245zł
  • dywan Ullgump - 71zł (na promocji)
  • kratka Barso - 80zł (za dwie sztuki)
  • półki Mosslanda - 45zł
  • tkanina na pościel, poduszki, siedzisko plus wypustki - 145zł (sama szyłam)
  • firanki Lill - 15zł
  • domki Pepco (przemalowane) - 50zł za komplet (przecenione)
  • mniejszy kosz w paski House Doctor - 42zł (ten większy wygrany u Ani ze Skandynawskiej Werandy)
RAZEM: 843zł

Całkiem rozsądna kwota, można by nawet rzec, że blisko 10 razy mniejsza, niż kwota przeznaczona na metamorfozy w programie "Dorota was urządzi" ;-) Stali Podglądacze na pewno zauważą, że wiele przedmiotów widocznych na zdjęciach pojawiało się już na blogu (uszyłam girlandę i poduszki: księżyc, chmurka, gwiazdka, wyhaftowałam alfabet, zrobiłam chustecznik i blaszki z napisami, a lampki-gwiazdki wysprejował mąż), tak samo jak drzwiczki pomalowane farbą tablicową i gdyby je zebrać w jednym czasie, koszt remontu byłby nieco wyższy. Ale najważniejsze jest to, że wiele rzeczy można zrobić samemu, bez tego byłoby jeszcze drożej. Drobny przykład - zamiast zamawiać gałki do szufladek, pomalowałam gwiazdki wycięte ze sklejki (zamówione z innymi przydasiami do decoupage, a więc leżały w szufladzie) i przykleiłam je na oryginalne uchwyty.

Uff! Ale się rozpisałam! Jeśli chodzi o remonty, to w najbliższym czasie się nie zanosi ;-) Jestem bardzo zadowolona z efektu, nie uciekam już z pokoju dzieciaków z obawy, że dostanę oczopląsu. Jak widać wystarczy, że w pokoju dziecięcym pojawiają się kolorowe kredki i zabawki, więcej kolorów nie trzeba ;-)

Napiszcie koniecznie, jak Wam się podoba efekt! Ściskam!

PS. A tego uroczego szydełkowego pingwinka wygrałam w konkursie u Mileny - dziękuję raz jeszcze! :-)
















I to co tygryski lubią najbardziej ;-)











26 listopada 2015

Pokój dziecięcy czarno-biały z żółtymi i czerwonymi dodatkami

Zamiast tematów świątecznych, które zaczynają pojawiać się na blogach, u mnie kolejny remont. Zwariowałam w tym roku z tymi remontami, ale tak to jest, jak odkłada się takie rzeczy z miesiąca na miesiąc i z roku na rok.

Pokój dzieci był od dawna na liście, od momentu, kiedy trzeba było zamienić łóżeczko córki na coś większego (czyli wieki temu), a potem do tego doszło przygotowanie kącika z biurkiem dla syna, który w tym roku poszedł do pierwszej klasy. Do tej pory zmiany w pokoju dziecięcym polegały głównie na przestawianiu mebli lub zamianie jednych mebli na inne. Zamiast łóżka i łóżeczka wstawiliśmy łóżko piętrowe, zamiast małego stoliczka z serii Mammut pojawił się podwójny stół w roli biurka, już z myślą o stanowisku do pracy dla córki. I tylko zabawek nie ubyło, wręcz przeciwnie; dzieciaki podrosły, a w koszykach jeszcze zajmowały miejsce grzechotki i sortery, że nie wspomnę o maskotkach, które tylko kurzyły się na półkach. Najpierw usiadłam i przygotowałam tablicę inspiracji poniżej. Potem pokazałam synkowi... łudząc się, że potrafi sobie to wszystko zwizualizować ;-) Cóż, trzeba było do obrazu dołączyć legendę ;-)


Kompilacja zawiera przedmioty, które już posiadamy, część zresztą zrobiłam sama (kosz na piłki, krzesła, girlanda z materiału, lampka-gwiazdka, obrazki, blaszki, łapacz snów) oraz to, co jeszcze widzielibyśmy w tym pokoju. Na pewno konieczna jest zmiana koloru ścian, a dodatki w kolorach żółtym i czerwonym będą motywem przewodnim. Nie łudzę się, że uda mi się tak bardzo ograniczyć kolorystykę, w końcu mam córkę, która uwielbia różowy kolor. Ani że pozbędę się rzeczy, które zajmują sporo miejsca, za to moje dzieci je lubią i nadal się nimi bawią - za to postaram się sprawić, żeby tak bardzo nie rzucały się w oczy. Najważniejszą rzeczą jednak jest to, żeby remont przeprowadzić jak najmniejszym kosztem.

I jeszcze garść inspiracji...


roomor.blogspot.com | themodernbaby.co.uk

thebooandtheboy.com | thelittledesigncorner.com

thebooandtheboy.com

ministyleblog.com | room-to-bloom.com

mommo-design.blogspot.it

myscandinavianhome.blogspot.se | 2  thelittledesigncorner.com

@mittlillehjerte on Instagram

nalleshouse.com | veryrosenberry.com

nowmeandmartha.blogspot.com | boginieprzymaszynie.blogspot.com

mommo-design.blogspot.it






30 września 2015

Przytul chmurkę

Wpadam na chwilę pokazać nowe szyjątka. Sądziłam że gwiazdkę i chmurkę adoptuje moja córka, tymczasem syn porwał chmurkę i oznajmił, że jej siostrze nie odda. Podejrzewam, że ma to związek z jego świeżo odkrytą pasją, czyli piłką nożną - chmurka ma nogi, może kopać, no wiecie... ;-) A tak w ogóle to zdałam sobie sprawę, że za późno zaczęłam zabawę z szyciem maskotek i poduszek. Sęk w tym, że wcześniej nie bardzo miałam na to czas, a poza tym nie lubiłam się z maszyną do szycia i spotkania z nią były sporadyczne. Marzy mi się zasypać się tkaninami i spróbować uszyć tildowego króliczka albo ślimaka. Zanim moje dzieciaki wyrosną z przytulanek ;-)












14 lipca 2015

Miętowy kaktus

W czasie deszczu dzieci się nudzą... i dorośli czasem też :-P
W ramach odskoczni od kwiatowego wzoru, który coś nie bardzo mi podchodzi, pod moją igłę wskoczył uroczy kaktus. Przypadkiem natknęłam się na fajną stronkę z wzorami, które obecnie bez trudu wpasują się w dziecięcą przestrzeń i panujące trendy. Wzorki nie są skomplikowane, jest ich sporo i każdy może znaleźć coś dla siebie. Pokazuję kilka wzorów, które akurat wpadły mi w oko (w tym Ruda ;-)).






Wzory znajdziecie TUTAJ.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...