Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klimt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klimt. Pokaż wszystkie posty

5 lutego 2015

No i gdzie ta Ruda?

Skoro są "Wydziwianki Rudej" to musi być Ruda, prawda? ;-)

Ruda byłam dawno temu, ale przezwisko przylgnęło na dobre. Ostatnio mam w planach częściowy powrót do tego koloru, być może nadejście wiosny będzie takim bodźcem do zmiany. Póki co cieszmy się zimą (ja uwielbiam taką prawdziwą zimę i nie przeszkadza mi nawet odśnieżanie samochodu) i skupmy się na innej Rudej.



Tak, to ten tajemniczy gość, o którym wspominałam TUTAJ . Trochę dawno, ale lepiej późno niż wcale, wiadomo jak to jest, kiedy na nic czasu nie starcza...

Wiewiórka została przeniesiona na bawełnianą surówkę cyfrowo w zaprzyjaźnionej drukarni, następnie uszyłam podusię. Miała ożywić moją sypialnię, która zrobiła się bardzo stonowana po remoncie i dodatkowo po ubraniu pościeli w szarości. W pewnym sensie rekompensuje mi również brak soczystego pomarańczowego koloru, który gościł w mojej sypialni przez wiele lat (szczerze mówiąc tęsknię za tym). Podobno kolor pomarańczowy nie jest wskazany do sypialni - ja czułam się z nim bardzo dobrze, wnętrze było ciepłe, energetyczne, a jeszcze promyki zachodzącego słońca wpadające przez okna potęgowały to wrażenie.


Do sypialni przywędrowały z przedpokoju wyhaftowane przeze mnie miniaturki obrazów Klimta.



Przy okazji pokazuję zdjęcia sypialni zrobione kilka lat temu. Parawan indyjski pożegnałam nie bez żalu, ale po latach zrozumiałam, że inne style są mi bliższe, a sypialnia odbiegała znacznie od reszty mieszkania.



Na drugim końcu sypialni znajduje się mój kącik do pracy, który planuję niebawem sensownie zagospodarować.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...