Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft krzyżykowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft krzyżykowy. Pokaż wszystkie posty

9 sierpnia 2017

Haftowany obraz z sową

Jakiś czas temu udało mi się nareszcie skończyć haft "Wise Owl" Dimensions, który dostałam jakiś czas temu w prezencie - w komplecie wzór z instrukcją, kanwa, igła do haftu i mulina DMC. Taki sam zestaw możecie kupić w sklepie Home&Craft. Jeśli ktoś z Was chciałby zacząć przygodę z haftowaniem, polecam zacząć od gotowych zestawów. Muliny zostało mi jeszcze całkiem sporo, więc będzie jak znalazł do kolejnych haftów. Obrazek wyszywałam z przerwami, to nie jest tak, że siedzę non stop nad haftem i dłubię, aż skończę (no, może kiedyś, przed pojawieniem się dzieci, tak właśnie było). Po prostu biorę haft do ręki jak nachodzi mnie wena ;-) Sam haft ma wymiar około 33,5x27cm, oprawiony na szybko w ramkę, którą już miałam - złota rama plus grafitowe passepartout całkiem nieźle razem wyglądają. I jak zwykle nachodzi mnie refleksja - efekt końcowy wynagradza żmudne godziny i tygodnie machania igłą.














21 lipca 2017

Haftowane zakładki do książki

Dziś przedstawiam Wam kolejne zakładki do książki, tym razem haftowane na taśmie z ozdobnym brzeżkiem, podszyte z tyłu filcem i oczywiście z mega chwostem, w formacie 5x21cm. Projekt na chwilę, w sam raz żeby zaspokoić nagłą chęć na wyszywanie i w krótkim czasie zobaczyć w pełni efekty swojej pracy. Pierwszy raz wyszywałam zakładki, ale na pewno nie będą to ostatnie zakładki, jakie wyszły spod mojej ręki - jak dla mnie efekt wart zachodu.

Tak się u mnie akurat składa, że na czas letni rzucam hafty w kąt i sięgam po szydełko. To dlatego, że w wakacje dużo czasu spędzam na placu zabaw, a co może na placu robić mama - prócz plotkowania, opalania się lub czytania? W takiej sytuacji lepiej wziąć ze sobą dla zabicia czasu włóczkę i szydełko, zamiast całego tego majdanu w postaci zestawu mulin, schematu, nożyczek czy czego tam jeszcze... Może tym sposobem zdążę zrobić kolejny kocyk przed jesienią ;-) 













17 lutego 2017

Haft "Cztery pory roku"

Zaniedbałam haftowanie. Zdradziłam je w zeszłym roku na rzecz szydełka. Zaczęty wianek (Dimensions - Wreath Of All Seasons) schowałam w kąt. Nie miałam weny, a co to za przyjemność zmuszać się do haftowania tylko dlatego, że gdzieś czai się myśl o niedokończonej pracy. Poczekałam cierpliwie na długie zimowe wieczory i nawrót "zespołu niespokojnych rąk". Chęci wróciły, skończyłam wianek, zaczęłam nowy haft. Najbardziej lubię ten moment, kiedy zaczynam wyszywać kontury, a spod igły wyłania się kompletny wzór pełen szczegółów. Dzisiaj będzie kolorowo :-)

















22 sierpnia 2016

Małe czystki, czyli domowa wyprzedaż

Tak jak zapowiadałam na IG, przygotowałam małą domową wyprzedaż. Poniżej mała zajawka tego, co możecie tam znaleźć. Jak to w życiu bywa, część rzeczy już mi się opatrzyła, więc z wielką chęcią poszukam dla nich innego domku. A przy okazji być może uzbieram na coś z mojej urodzinowej wishlisty ;-)

Wrzucam wszystko TUTAJ. Miłego szperania!
















20 listopada 2015

Drobne przyjemności plus odrobina szczęścia

Tak to w życiu bywa, że nie zawsze pozwalamy sobie na małe przyjemności. A zwłaszcza matki tak mają,  jestem najlepszym tego przykładem. Od jakiegoś czasu zbieram piątaki do skarbonki na jakieś tam moje "must have", nad którym zresztą sto razy się zastanawiam, zanim kupię, aż w końcu ktoś sprzątnie mi sprzed nosa ostatnią sztukę... I ostatecznie kupka piątaków maleje z powodu zakupu czegoś zupełnie innego, głównie rzeczy dla dzieciaków, bo dziwnym trafem w tym przypadku matka ma jakoś więcej zdecydowania. Nie żeby mi to nie sprawiało przyjemności, zawsze się cieszę na widok uśmiechniętych buziek, ale czasem bym chciała bez skrupułów pomyśleć tylko o sobie i sama sobie sprawić prezent, o jakim od dłuższego czasu marzę... A jak nie kupię to przynajmniej daję moim marzeniom szanse, żeby się spełniły i chętnie biorę udział w konkursach, i o dziwo czasem się nawet udaje!



W ostatnich dniach odebrałam kilka przesyłek z cudowną zawartością. Pierwsza z cottonkami, które zamówiłam za wygrane w konkursie bony - i tym sposobem przedłużyłam swój stary łańcuch cottonków i wzbogaciłam go o nowe kolory. Druga z gałeczkami wygranymi w konkursie u Gosi - są przepiękne, koniecznie muszę zamówić jeszcze kilka podobnych porcelanowych gałek do kuchni!

Są takie dekoracje, które kupiłabym bez zastanowienia, ale okazuje się, że są wykupione, niedostępne albo nie takie jak sobie wyobrażałam. Wtedy czekam z nadzieją, że jednak gdzieś pojawi się ta ostatnia sztuka, może z drugiej ręki, albo coś podobnego (tak było na przykład z paterką). I tutaj pojawia się trzecia przesyłka...

To dopiero niesamowita historia! Przesyłka przyszła do mnie od Joasi, z którą w ogóle nie znałyśmy się wcześniej. Poprosiłam ją o przysługę i ta dobra duszyczka nie dość, że spełniła moją prośbę, wysyłając mi rzecz, która nie była u mnie dostępna i gdyby nie ona, to nie miałabym szans, żeby to dorwać, to jeszcze przysłała mi cudowną postarzaną literkę! Okazało się, że tworzy takie cuda z mężem, więc zajrzyjcie do niej, może akurat coś Wam wpadnie w oko?

I tym sposobem drewniana literka zapisana na mojej liście "must have" nieoczekiwanie trafiła do moich rąk. Podobnie jak metalowy domek, który wołał do mnie ze sklepowej wystawy kwiaciarni, obok której bardzo, ale to bardzo rzadko przechodzę (zwykle przejeżdżam tamtędy samochodem). I podobnie jak mięciutki koc w gwiazdki z Pepco - wybrałam się po czerwony z myślą o Świętach, a kupiłam brązowy, przypominający niedostępny już w sprzedaży, mój wymarzony brązowy pled w gwiazdki Ib Laursena.

Słowem - warto dawać sobie szansę, warto brać udział w konkursach, warto wierzyć w ludzi :-) I tak sobie teraz gniazduję, dekoruję, uśmiecham się... I chyba zacznę grać w totka ;-)

A jeśli chcielibyście mieć u siebie jedną z moich blaszek, zapisujcie się na moje rozdanie, zostały jeszcze 2 dni! I trzymajcie kciuki za siebie :-) Powodzenia!
















17 listopada 2015

Stonehenge i jeszcze raz John Clayton

Moją słabość do wzorów Johna Claytona już znacie - tym razem wyhaftowałam Stonehenge. W przeciwieństwie do pozostałych, wyszyty jest krzyżykiem i dwoma nitkami, a nie półkrzyżykiem i trzema nitkami. Ponieważ większość tych wzorów posiada kolory mieszane, zawsze miałam problem, jak sensownie wymieszać dwa kolory, jeśli używa się trzech nitek :-] No ale skoro już zaczęłam w ten sposób, wszystkie obrazki miały być takie same. Często więc improwizowałam. Przy panoramie ułatwiłam sobie pracę. Widzicie na zbliżeniu krzyżyków wymieszane kolory? Pozornie łatwy wzór, a jednak dość trochę mnie wymęczył.





Pokazywałam Wam już ścienną galerię z obrazkami Claytona - jest ich już tyle, że gubię się, kiedy mam określić kolejność wyszywania. Po ostatnim remoncie miałam problem z zawieszeniem obrazków w odpowiedniej kolejności. Dlatego pokusiłam się o zestawienie. Z początkowymi nie było problemu, ale z późniejszymi nieźle się nagłówkowałam. Już teraz widzę, że niektóre muszę pozamieniać miejscami. No cóż, takie moje skrzywienie... :-D








Pomimo że moja kolekcja znacznie się rozrosła, do wyszycia pozostało mi jeszcze całkiem sporo wzorów z tej serii. Za jakiś czas zapewne znowu do nich wrócę, tymczasem zabrałam się za coś innego dla odmiany.

Cudownie byłoby odwiedzić chociaż część z tych miejsc... :-)

Buziaki!




29 października 2015

Rzecz o hafcie krzyżykowym...

Jak to naprawdę jest z tym haftowaniem?

Kiedy pokazuję Wam na blogu wyhaftowane prace, często spotykam się ze stwierdzeniem, że do tego trzeba mieć dużo cierpliwości. Absolutnie nie! Wręcz polecam zacząć przygodę z krzyżykami właśnie tym najbardziej niecierpliwym, których bez przerwy gdzieś nosi. Wierzcie mi, ja przegapiłam kolejkę, w której rozdawano cierpliwość. Nie żeby od razu od haftowania mi jej przybyło, ale zyskuję przez to na innych polach, na przykład wyciszam się, a każdy postawiony krzyżyk porządkuje natłok myśli skuteczniej niż cokolwiek innego.

Może ktoś z Was pomyśli, że to nuda, za długo trzeba czekać na widoczne efekty - przy wyszywaniu dużej plamy jednego koloru faktycznie można zasnąć, ale są na to metody, można skończyć nitkę, wziąć inny kolor i zacząć z innej strony. I to nakręca, coś się zaczyna pojawiać, chcesz wyszyć jeszcze kawałek, żeby zobaczyć, jak całość będzie wyglądać, nawet nie wiesz kiedy mija godzinka... i tylko tyłek cierpnie i przypomina ci o upływie czasu. A wybór wzoru, przygotowywanie kanwy i dobór kolorów muliny to jest rytuał, jak nakrywanie do stołu - kiszki marsza grają, w powietrzu unoszą się apetyczne zapachy, a ty nie możesz się doczekać, kiedy nareszcie usiądziesz i zaczniesz wcinać. Skąd wziąć wzory? Można kupić kanwy z gotowym nadrukiem np. w pasmanterii, znaleźć w internecie wpisując hasło "cross stitch pattern", kupując gazetkę z wzorami lub zaopatrując się w takich sklepach jak TUTAJ . Jeśli chcielibyście zacząć, wystarczy kupić kanwę, igłę z zaokrąglonym końcem i mulinę, do tego wybrany wzór i to wszystko!

Pierwszy krzyżyk postawiłam w podstawówce na zajęciach praktyczno-technicznych, na zasadzie "jak to się robi" i "może kiedyś się przyda". Potem było długo, długo nic, aż wreszcie zdecydowałam się wyszyć coś większego pod wpływem wielkiej pasjonatki haftu Asi , mojej kuzynki, która zresztą też prowadzi bloga (zrobiła sobie długą przerwę w blogowaniu, ale mam nadzieję, że wróci ;-)). Tak się rozkręciłam, że brałam każdy schemat, który wpadł mi w oko. Ale nie każdy wzór trafiał do oprawy i na ścianę, nie każdy pasował, a ileż można wyszywać do szuflady? Bywa, że wyszycie jednego obrazka zajmuje kilka miesięcy, więc szkoda, żeby nasza praca nie oglądała potem w ogóle światła dziennego. Wprowadziłam ostrą selekcję i na długi czas przykleiłam się do serii z miastami świata, którą pokazywałam TUTAJ . Całe osiem lat wyszywania - czy warto dla takiego efektu? Myślę, że tak ;-)

Rozpisałam się za bardzo, a tu jeszcze zdjęcia czekają. To prace, które leżały na dnie szuflady albo takie, które kiedyś gdzieś sobie wisiały, a teraz nie pasują mi do koncepcji. Nie ma wszystkich, bowiem parę prac znalazło nowy dom. Dzisiaj jest ten dzień, w którym znowu wyjrzą na świat ;-)
















Aktualnie szukam kolejnego motywu do wyszycia. Kolejny ukończony obrazek czeka na wypranie, prasowanie i sesję, niedługo Wam go pokażę :-)

Uściski!





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...