Nie wyobrażam sobie domu bez roślin. Nie wyobrażam sobie domu ze sztucznymi roślinami, bo ktoś rzekomo nie ma ręki do kwiatów. Nie trzeba dużo zachodu przy roślinach, wystarczy je systematycznie podlewać, czasem przyciąć, zebrać suche liście, niektóre podlać nawozem od czasu do czasu i oto cała filozofia. Rozsadzanie czy też walka ze szkodnikami to już wyższa szkoła jazdy, ale to wszystko można znaleźć w necie, albo zapytać w sklepie ogrodniczym. Przyznam się bez bicia, że też zdarzały mi się wpadki - zalanie i uśmiercenie kaktusa czy zaraza przywleczona na bluszcze. Ciągle walczę z przędziorkami, które upodobały sobie właśnie moje ukochane bluszcze. Ale takie sprawy nie mogą nas zniechęcać do uprawy roślin doniczkowych, które są najpiękniejszą ozdobą każdego pomieszczenia.
Kaktusy uwielbiam - zawsze marzyło mi się zastawienie południowego okna masą kaktusów i w końcu dopięłam swego. Gliniane doniczki sama przemalowałam, nadając im nieco rustykalnego charakteru. Żeby nie zbankrutować na osłonkach, do pozostałych kwiatów zrobiłam plecionki z gazet, które później zabejcowałam na kolor orzecha i część nich ozdobiłam bawełnianą koronką. Jedynie storczyki pozostawiłam w przezroczystych doniczkach, niestety plastikowych - raz, że podobno korzenie też mają mieć dostęp do światła, a dwa - że nie ma na rynku tak dużych przezroczystych ozdobnych osłonek na storczyki. Ale w sumie to też ma swój urok, więc nie narzekam, byleby nadal pięknie rosły - a ich kwitnienie zaczyna się od czerwca i trwa kilka miesięcy. Wystarczy je tylko podlewać nawozem w okresie kwitnienia - ja robię to raz na tydzień i to wystarcza. Większość moich storczyków to okazy kupione po przekwitnięciu na 70% przecenie!

















