Chroniczny brak czasu dopadł i mnie. Wręcz zmusiłam się, żeby pstryknąć fotki i w końcu coś tutaj pokazać, bo jak tak dalej pójdzie, blog zaczną spowijać pajęczyny ;-) Nie próżnuję, zmagam się z remontem! I zadaję sobie pytanie, po jakie licho? Nie cierpię tego remontowego bałaganu, kurzu, chaosu, po co po raz kolejny się w to wpakowałam? I niecierpliwię się, dlaczego ta farba tak wolno schnie, ciągle latam ze szmatą i wycieram zewsząd ślady po farbie, i padam ze zmęczenia na twarz. Po czym paszcza mi się uśmiecha na widok zmian :-D
No ale do rzeczy - dzisiaj po raz kolejny mini blaszki na lodówkę, ochrzczone blaszkomagnesami. Niektóre wzory przeskoczyły na blaszki z poduszek lub serc, inne zrobione na próbę. Które najbardziej przypadły Wam do gustu?









